sobota, 31 stycznia 2015

Cztery inwestycje w Biskupicach - czy miasto je zrealizuje?

W grudniu 2014 roku Rada Miasta Zabrze przyjęła uchwałę, w której znalazły się wnioski inwestycyjne rad dzielnic. Z Biskupic są cztery. Nie wiadomo jednak, czy miasto znajdzie pieniądze na realizację któregokolwiek z nich...

Na wniosek radnego Tomasza Olichwera, prezydent Małgorzata Mańka-Szulik musiała odpowiedzieć na dwa istotne z punktu widzenia zabrskich dzielnic pytania:

"1. Ile i jakie wnioski złożyły do planowanego budżetu w zeszłym roku Rady Dzielnic?
2. Które z tych zadań zostały uwzględnione do realizacji w 2015 roku?"

I o ile odpowiedź na pierwsze pytanie jest bardzo konkretna - pracownik urzędu przygotował pełną listę przyjętych przez RM wniosków. O tyle na drugie pytanie nie ma już jednoznacznej odpowiedzi.

Dla porządku, przypomnę, że Biskupice wnioskowały o następujące rzeczy (wnioski przygotowano na podstawie zgłoszeń od samych mieszkańców, m.in. za pośrednictwem fanpage'a "Kocham Biskupice"):






Inne dzielnice złożyły porównywalną liczbę wniosków. Cały dokument znajdziecie podlinkowany poniżej.

Co mnie zmartwiło, to odpowiedź na pytanie nr 2.

"Realizacja wniosków inwestycyjnych złożonych przez Rady Dzielnic będzie możliwa w miarę pozyskiwania środków z uzyskanych w drodze postępowań o udzielenie zamówień publicznych oszczędności lub też w ramach Zabrzańskiego Budżetu Partycypacyjnego i w zależności od pozyskanych środków zewnętrznych."


Wynika z niej mniej więcej tyle, że miasto chętnie zrealizuje wnioski, jeśli znajdzie pieniądze. Ale jeśli nie znajdzie, to...

Jedyną nadzieją wydaje się być "budżet partycypacyjny", czyli tzw. obywatelski. W Zabrzu mówiono o nim od co najmniej roku. W uchwale budżetowej na 2015 rok na szczęście jest mowa o takim rozwiązaniu. W ramach budżetu obywatelskiego, dzielnice mogą liczyć na kilka milionów złotych do podziału, na wyżej przedstawione wnioski inwestycyjne. Do tego potrzeba jednak ogromnego zaangażowania społecznego, byśmy mogli powalczyć o biskupickie wnioski.

Budżety obywatelskie stały się "modne" w wielu dużych miastach w Polsce. W Zabrzu, o czym świadczy chociażby niska frekwencja w poprzednich wyborach, obywatelski duch raczej nie jest silny. Zatem najwięcej ugrają dla siebie te grupy mieszkańców, które są najlepiej zorganizowane.

Tymczasem, na stronach Urzędu Miasta Zabrze można znaleźć prezentację, która tłumaczy, w jaki sposób zostaną podzielone pieniądze w ramach budżetu obywatelskiego 2015. Mowa tu o 3 mln złotych. Jest też zastrzeżenie, że wartość jednego wniosku nie może przekroczyć kwoty 500 tys. zł.


O podziale pieniędzy mieliby zdecydować mieszkańcy:

- Głosowanie tylko w formie elektronicznej; Poprzez specjalnie utworzoną stronę / podstronę internetową; Dodatkowo Miasto zapewni co najmniej jeden w każdej dzielnicy ogólnodostępny punkt umożliwiający takie głosowanie - czytamy w dokumencie.

Z prezentacji nie wynika jednak, kiedy dokładnie budżet obywatelski zostanie uruchomiony. Obiecuję, że będę śledził ten temat i dam znać, gdy ruszy głosowanie.

Przyjdź na spotkanie z prezydent Zabrza!


Wszystko wskazuje więc na to, że biskupickie wnioski inwestycyjne zostaną wzięte pod uwagę jedynie wtedy, gdy jako mieszkańcy damy miastu odczuć, że nam na ich realizacji bardzo zależy

Taką możliwość otrzymamy już w najbliższą środę, 4 lutego o godz. 18.00 w domu kultury przy ul. Kossaka 23. Wtedy do Biskupic przyjedzie prezydent Zabrza. To niepowtarzalna okazja, by Małgorzata Mańka-Szulik zrozumiała, że mieszkańcy graniczących ze ścisłym centrum miasta Biskupic, chcą i potrafią zadbać o najbliższe otoczenie. Liczę na Was! :-)


PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJĘ ODPOWIEDZI PREZYDENT ZABRZA NA ZAPYTANIE RADNEGO OLICHWERA (dokument pdf)

Za udostępnienie dokumentu dziękuję Marcinowi Kupce z Rady Dzielnicy Biskupice.

2 komentarze:

  1. Sytuacja w całym mieście i na Śląsku jest jaka jest - to dobrze że aby tyle się dzieje... ciagle za daleko nam do standardów np niemieckich - a to blisko niby bo autobaną podjechac tylko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadzam się z powyższą tezą. Mamy tak jak sobie pościelimy, mamy to o co walczymy, a że jakoś społeczeństwo zaprzestaliśmy walki i duch odpowiedzialności za naszą wspólną przyszłość te gdzieś zgasł to niestety ta bierność wielu urzędników i władz poszczególnych miast i regionów posiada argument by za wiele po prostu nie robić i tak tkwimy w pewnym status quo sytuacji gdzie długo jeszcze nic się nie zmieni jeśli ludzie nie poznają swojej prawdziwej siły i nie zaczną walczyć o rozwój swoich miast i pośrednio także swoich domowych gospodarstw. Żyjemy w systemie naczyń połączonych i nie jest tak, że jedno nie zależy od drugiego. Bierność władz zależy od bierności społeczeństwa i na odwrót przy czym siła społeczeństwa może być nieporównywalnie większa pod warunkiem zbiorowej chęci działania na rzecz naszego wspólnego rozwoju.

    OdpowiedzUsuń