Chudziutka publikacja zatytułowana "Zabrzańskie legendy i podania" na moim regale z książkami stoi od lat. Zawarte w niej krótkie opowieści o utopcach, nimfach wodnych czy niesfornym Skarbniku rozpalały wyobraźnię, gdy byłem nieco młodszy. Niedawno dla zabicia czasu sięgnąłem po tę lekturę i przypomniałem sobie, że jedna z opowieści jest szczególnie interesująca...
Dla porządku dodam, że legendy wybrał i opracował Bernard Szczech, znany muzealnik, badacz śląskiej historii. Najprawdopodobniej właśnie ten autor poświęcił najwięcej uwagi (w sensie naukowym) historii Biskupic. Nie dziwi więc, że i w skromnym opracowaniu górnośląskich legend znalazło się słowo właśnie o naszej dzielnicy.
Ale do rzeczy... Czyli
legenda o młynie nad rzeką Bytomką w Biskupicach*. Zostawiam Was sam na sam z niepokojącą opowieścią.
 |
Możemy się jedynie domyślać, jak wyglądał biskupicki żmijowy młyn... | |
|
"W dawnych wiekach, kiedy dzisiejsze Zabrze było malutką wioską, jeden z majętnych chłopów, zbudował pięknej konstrukcji, na kamiennym fundamencie - młyn. Siłę napędową jego potężnych kół młyńskich stanowiła wartka i pełna jeszcze wówczas ryb, woda w rzece Bytomce.
Młynarz mieląc ziarno, dawał rolnikom dobrą mąkę i nigdy nie oszukiwał. Zasłynął tym w okolicy i dorobił się szerokiej klienteli oraz znacznego majątku.