Dziś miało być z przymrużeniem oka. I niech tak będzie. A przynajmniej spróbuję... Bo czy to nie zabawne, że jeden kandydat powiesił swój plakat na płocie z napisem "NAWOZY"? A inny udaje latarnika, lewitując między dwoma słupami oświetleniowymi?
11 listopada wybrałem się na spacer po ukochanych Biskupicach. Szedłem jedynie ulicą Bytomską i przez chwilę ul. Kasprowicza (aż do Ukrainy) oraz kilkadziesiąt metrów ul. Okrzei na Bozywerku. Oto fotograficzna dokumentacja chaosu, który napotkałem. Zgodnie z prawem, komitety wyborcze mają obowiązek usunąć swoje śmieci z naszej dzielnicowej przestrzeni do miesiąca od daty wyborów. Z nieskrywaną przyjemnością zgłoszę komu trzeba, jeśli tak się nie stanie.
A teraz pora... pospacerować.
Przygodę z badaniem przedziwnego zjawiska, które równie dobrze można uznać za stan klęski żywiołowej pt. PLAKATOZA TOTALNA rozpocząłem od dawnego klasztoru naprzeciw cmentarza. Tu tajemnicze postaci o ludzkich kształtach skoncentrowały swoją obecność. Powiewają między drzewami, zasłaniają kościół, gapią się na zdezelowane torowisko tramwajowe. Kto wie? Może też się modlą? ;-)


